O autorze
Ewa Grenda jest Prezesem Zarządu Związku Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA oraz dyrektorem regionalnym kierującym lokalnymi oddziałami Grupy Roche w 11 krajach europejskich. W latach 2005 - 2015 pełniła funkcje dyrektora generalnego firmy Roche Polska. W latach 2011-2013 odpowiadała także za zarządzanie siedmioma dodatkowymi rynkami w regionie. Pracę w firmie Roche Polska rozpoczęła w 1991 roku, początkowo jako przedstawiciel medyczny, pełniąc przez lata wiele różnych funkcji w strukturze organizacji. Ewa Grenda jest absolwentką Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego. Po skończeniu studiów przez kilka lat pracowała naukowo i dydaktycznie.

Od czerwca 2014 r. pełni funkcję prezesa zarządu Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA.

Ewa Grenda jest Przewodniczącą Platformy Farmaceutycznej przy Pracodawcach RP, powstałej we wrześniu 2014.

IMI – uciekająca szansa dla polskich innowacji

roche.com
Chcę wrócić w tym wpisie do refleksji na temat partnerstwa publiczno-prywatnego. Uważam, że nie mogę pominąć największej tego typu inicjatywy na świecie, jaką jest Innovative Medicines Initiative (IMI). Tym bardziej, że przedsięwzięcie to dotyczy innowacji w medycynie.

Projekt IMI został uruchomiony w 2008 roku i działa na zasadzie partnerstwa pomiędzy przedstawicielami przemysłu farmaceutycznego i Unią Europejską. Celem długoterminowym tej inicjatywy jest poprawa skuteczności i bezpieczeństwa procesu opracowywania leków. W ramach IMI prowadzi się szereg projektów badawczo-rozwojowych w różnych obszarach medycyny i farmacji. Zasada działania jest dość prosta: przemysł farmaceutyczny na podstawie rekomendacji WHO identyfikuje przeszkody na drodze do nowych terapii, zaś sektor publiczny oferuje pomysły na ich pokonanie. Na tej podstawie tworzą się konsorcja, wspólnie pracujące nad danym zagadnieniem.



W ramach drugiej edycji IMI, która wystartowała w 2014 roku, prowadzonych jest ponad 50 sub-projektów badawczych, w których poszukuje się m. in. potencjalnych kandydatów na leki w chorobach immunologicznych czy neurodegeneracyjnych oraz nowych markerów diagnostycznych.

Na modelu współpracy, który promuje IMI każdy może skorzystać – firmy oraz przemysł otrzymują innowacyjny know-how i pomysły na nowoczesne terapie, zaś sektor publiczny, zwłaszcza naukowcy uniwersyteccy i instytuty badawcze, dostęp do zaawansowanych technologii i możliwość praktycznego zastosowania osiągnięć własnej pracy naukowej.

Statystyki opisujące wykorzystanie funduszy dostępnych z IMI przez podmioty z Polski, zarówno z sektora publicznego jak i spośród prywatnych przedsiębiorców, niestety nie są budujące. Co gorsze, sytuacja ta jest podobna w prawie wszystkich krajach Europy środkowowschodniej. Dane nieubłaganie wskazują na to iż m.in. Polska, Czechy, Słowacja, Litwa, Łotwa czy Estonia, nie wykorzystują w pełni możliwości jakie daje IMI.

Już w styczniu ruszy 12. Call for Proposal czyli zaproszenie do składania aplikacji o włączenie do realizacji danego projektu realizowanego w ramach IMI. Liczba aplikacji składanych jak dotąd przez polskie instytucje lub przedsiębiorstwa jest niemal 6-krotnie niższa niż w Hiszpanii, a to kraj o podobnym potencjale ludnościowym spośród krajów „starej Unii”. Według stanu na maj 2015, zaledwie 11% składanych aplikacji (6 z 59) zakończyło się sukcesem. Jest to wynik, który odbiega od średniej europejskiej. Dodatkowo udział firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw był u nas zdecydowanie niższy niż w innych krajach. Do tej pory beneficjenci IMI otrzymali już 1,78 mld euro.

Polsce oraz krajom Europy Środkowej i Wschodniej wciąż bardzo trudno jest rywalizować w obszarze innowacyjności z krajami „starej Unii”. Tam kultura innowacji pielęgnowana jest dłużej, a doświadczenie i wypracowane dobre praktyki pozwalają czerpać z niej realne korzyści. Już w zeszłym roku podczas Polskiego Kongresu Gospodarczego dokładnie przeanalizowano wyzwania, które w Polsce stoją na drodze do efektywnej współpracy środowiska biznesu z nauką i zaproponowano pakiet zmian systemowych oraz prawnych. Jednak oprócz stworzenia przyjaznych warunków legislacyjnych potrzebna jest także ewolucja nastawienia do współpracy, zarówno reprezentantów biznesu jak i świata akademickiego.

Na szczęście w tym aspekcie widać pozytywne zmiany. Naukowcy stają się coraz bardziej otwarci na kooperację z przedsiębiorcami i - co ważne - widzą w niej realne szanse na rozwój. Przedsiębiorcy natomiast rozumieją, że bez pomocy naukowców nie są w stanie rozwikłać wielu kwestii w prawdziwie nowatorskich projektach. Wciąż zapewne nietrudno o negatywny przykład nastawienia do współpracy zarówno na polskich uczelniach jak i wśród polskich przedsiębiorców. Cieszy jednak, że nasza środkowoeuropejska kultura innowacji ewoluuje w dobrym kierunku.

Mądrze opracowywane i wdrażane innowacje przekładają się na wzrost gospodarczy. Dlatego tak ważne jest budowanie świadomości nowoczesnej, opartej na wiedzy gospodarki. Wierzę, że 6 dotychczasowych polskich aplikacji przyjętych do projektu IMI dopiero przetarło szlak dla następnych, a z każdym kolejnym Call for Proposal liczba aplikacji składanych przez konsorcja zrzeszające podmioty z Polski będzie wzrastać.